Dziś jest wtorek, 9 marca 2010
 
   
   
 
 
 
Dotkliwie pobity w odwecie za sportową wygraną Drukuj Email
Garwolin
Środa, 01. Lipiec 2009 09:25

Na dwie rany na głowie założono 14 szwów
Na dwie rany na głowie założono 14 szwów

Czy można wejść w nocy do cudzego mieszkania dotkliwie bijąc niewinnego człowieka? Czy można okładać pięściami w pałką kogoś, kto okazał się lepszy w sportowej walce?
- Oni po prostu chcieli zabić, nie pobić. Gdybym był nieco słabszy fizycznie pewnie już by mnie nie było na tym świecie – mówi pan Dariusz. 49-letni mieszkaniec Garwolina nie tak wyobrażał sobie zakończenie obchodów Dni Garwolina.
Wśród wielu imprez tegorocznego świętowania na Zarzeczu jedna odbyła się po raz pierwszy. Do zawodów w siłowaniu na rękę stanęło kilkudziesięciu mężczyzn. Swoich sił postanowił spróbować także pan Dariusz. Los skojarzył go w pierwszej rundzie z Piotrem. Obaj mężczyźni w podobnym wieku znali się już wcześniej. W pojedynku na wytrzymałość bicepsu lepszy okazał się pan Dariusz.
- Po walce zmierzył mnie dokładnie wzrokiem – opowiada pan Dariusz. Mężczyzna ostatecznie zajął trzecie miejsce w turnieju. Cieszył się z otrzymanych upominków. Niedługo po sportowych emocjach rozpoczął się koncert zespołu T-Love. – Podczas jego trwania podbiegał do mnie Piotr z wystawionymi pięściami. Za drugim razem odepchnąłem go w obronie. On upadł – relacjonuje.
Chwilę później pojawił się kolega Piotra. Z piwem w ręku odgrażał się, że pan Dariusz pożałuje swojego zachowania.

Po godz. 22 pan Dariusz z żoną postanowili wracać do domu. – Kiedy byliśmy niedaleko naszego bloku mąż stwierdził, że przed klatką stoi ten sam kolega Piotra, co na Zarzeczu. Pomyślałam, że to niemożliwe – mówi pani Barbara. Po chwili okazało się, że pan Dariusz miał rację. Kiedy kompan sportowego przeciwnika zobaczył wracające małżeństwo krzyknął: „Tu jest”.
Momentalnie z klatki wypadło czterech rosłych mężczyzn, w tym Piotr. Pan Dariusz wiedział, że nie da rady piątce mężczyzn, zaczął więc uciekać w stronę pobliskiej szkoły. Po kilkudziesięciu metrach pana Dariusza dopadła szajka. – Zaczęli mnie okładać pięściami. Zaraz później dostałem uderzenie batonem (rodzaj pałki – przyp. red) z metalową końcówką w głowę. To mnie zamroczyło. Dalej okładając mnie pięściami Piotr kazał całować sobie buty – mówi pan Dariusz. Z ust napastników miały padać sformułowania o „zabiciu skur...”.
Całemu zajściu przyglądała się pani Barbara. W nerwach nie mogła dodzwonić się na policję. – Pobiegłam do domu po kluczyki od samochodu, żeby czym prędzej zawieść męża do szpitala – mówi. – Wtedy zobaczyłam wyważone drzwi u sąsiadów z naprzeciwka – dodaje.
Jak się okazało sprawcy, którzy przyszli „wymierzyć sprawiedliwość” nie do końca wiedzieli, gdzie szukać pana Dariusza. Pomylili mieszkania. Z impetem wyważyli drzwi do rodziny, która ze sprawą nie miała nic wspólnego. Ze snu wyrwali młode małżeństwo, okładając niewinnego mężczyznę. Obok niewyobrażalnemu aktowi bandytyzmu przyglądała się żona z miesięcznym dzieckiem na rękach. Sprawcy dopiero po kilku minutach zorientowali się, że bita osoba to nie ta, której szukają.
Pani Barbara z mocno krwawiącym mężem pojechała do szpitala. W międzyczasie zadzwoniła po syna, aby ten przyjechał do placówki przy ul. Lubelskiej. – Kiedy weszliśmy na izbę przyjęć nie mogłam uwierzyć. Czterej sprawcy (piąty odłączył się od grupy – przyp. red) czekali na udzielenie pomocy. Chcieli pewnie zrobić sobie obdukcję – przyznaje pani Barbara.

Więcej w ŻS 3 lipca.

Zmieniony ( Czwartek, 02. Lipiec 2009 15:27 )
 
Komentarze (2)
Vendetta
2 Piątek, 17. Lipiec 2009 07:09
taki tam
Panie Darku zrób Pan wszystko żeby poszli do pierdla na 5 lat !!!!
nie ma tolerancji dla s....
1 Czwartek, 02. Lipiec 2009 14:15
peace
Ci ludzie to banda zwykłych bandytów, ich zachowanie zasługuje na najwyższy wymiar kary. Jeżeli byli zdolni do takiego zachowania, to znaczy, że chcieli zabić. Gdyby ten człowiek był słabszy i miał mniej szczęścia już zapewne by nie żył... Sąd powinien rozpatrywać tę sprawę pod kątem usiłowania zabójstwa... A tak swoją drogą, to trzeba być totalnym, zakompleksionym tchórzem, żeby biegać po pomoc kolegów, by pobić jednego człowieka w towarzystwie kobiety. Niestety w naszym społeczeństwie zdarzają się ludzkie żywe śmieci bez honoru...
Reklama

Wydarzyło się

KUPIENTYN, GMINA SABNIE

Pijany, więc wymyślił napad


W czwartek 18 lutego dyżurny policji odebrał zgłoszenie, że na trasie Kupientyn – Sokołów Podlaski kierowca cinquecento został zaatakowany przez grupę mężczyzn, którzy chcą odebrać mu samochód w zamian za długi. Dyżurny, zanim zdążył wysłać patrol policji na miejsce wezwania, odebrał kolejne zgłoszenie. Tym razem dzwonił mężczyzna, który poinformował, że wspólnie z kolegami zatrzymali pijanego kierowcę. Patrol drogówki, który dotarł  na miejsce zastał trzy samochody: dwa mercedesy vito oraz fiata cc. Przy autach stały trzy osoby. Młoda kobieta oświadczyła, że ona kierowała pojazdem. Pozostali mężczyźni, którzy byli pijani, według niej byli tylko pasażerami. Kobieta nie miała prawa jazdy. Inaczej przebieg zdarzenia relacjonowali kierowcy i pasażerowie mercedesów. Okazało się, że jadąc w kierunku Sokołowa Podlaskiego zauważyli jadącego przed nimi wężykiem fiata cc. Próbowali go wyprzedzić. Kiedy się to udało, kierowca jednego z mercedesów zadzwonił do jadącego z tyłu kolegi. Uzgodnili, że zatrzymają pijanego kierowcę. Tak też zrobili. Kierowcy mercedesów oraz ich pasażerowie wyraźnie widzieli, kto siedział za kierownicą fiata. Był to mężczyzna w okularach. Na pewno nie była to kobieta, jak twierdzili jadący cinquecento. Okazało się, że mężczyzna który w rzeczywistości siedział za kółkiem, miał w organizmie 1,4 promila alkoholu. Policjanci nie mogli jednak zatrzymać mu prawa jazdy. Stracił je bowiem w lipcu 2009 roku - za kierowanie w stanie nietrzeźwym. BGON

 
PRÓCHENKI, GMINA OLSZANKA

Strażak został ranny


W tej miejscowości wybuchł pożar obory, należącej do Stanisława S. Zapaliło się siano na poddaszu. W akcji ratowniczo-gaśniczej brały udział trzy zastępy straży pożarnej. W czasie działań,  ratownik z OSP Olszanka wpadł w niezabezpieczony otwór, służący do zsypywania zboża. Po udzieleniu pierwszej pomocy na miejscu, mężczyzna został przewieziony do Szpitala Powiatowego w Łosicach. Lekarze musieli zszywać mu rany. W pożarze spaliło się zgromadzone siano i część konstrukcji dachu. Straty oszacowano na ok. 5 tys. zł. Uratowane mienie warte jest ok. 100 tys. zł. Prawdopodobną przyczyną pożaru był zwarcie w instalacji elektrycznej. AF

 
WOJEWÓDKI GÓRNE, GMINA BIELANY

Quadem w drzewo


W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia policja została powiadomiona o wypadku quada w tej miejscowości. Kierowca stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo. Przed przyjazdem funkcjonariuszy, kierujący quadem został zabrany przez karekę pogotowia do szpitala. Policjanci zastali tylko pojazd stojący na poboczu. Miał połamany błotnik, uszkodzony układ kierowniczy, siedzenia oraz zniszczoną deskę rozdzielczą. Jak ustalono, kierującym był 35-letni mieszkaniec gminy Bielany. Zanim wsiadł na quada, wypił kilka piw. Odniósł na tyle poważne obrażenia, że trafił do szpitala wojewódzkiego w Siedlcach. BGON

 
WIESKA, GMINA JABŁONNA LACKA

Wpadł na kradzieży prądu


Policjanci z posterunku w Jabłonnie Lackiej podczas kontroli posesji w Wiesce zauważyli podejrzanie wyglądające przyłącze energii elektrycznej. Zrobione było ze zwykłego przewodu elektrycznego i prowadziło od słupa do budynku. W jego wnętrzu rozprowadzono instalację elektryczną. W kilku miejsca znajdowały się prymitywne urządzenia grzewcze. Przy jednym z nich, stała otwarta butelka z benzyną. Pogotowie energetyczne, odłączyło nielegalne przyłącze, zagrażające bezpieczeństwu, osób przebywających w domu. Właściciel posesji, 38-letni mężczyzna poniesie odpowiedzialność. Za kradzież energii elektrycznej grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. BGON

 
SOKOŁÓW PODLASKI

Szkolni podpalacze


Policjanci zostali powiadomieni o pożarze w sokołowskim gimnazjum. Spalił się drewniany wieszak i ławka. Odnowienia wymagały również okopcone ściany szatni. Dzięki szkolnemu monitoringowi bardzo szybko odszukano sprawców. Kamera zarejestrowała, jak dwóch uczniów szkoły wchodzi do szatni i po 12 minutach szybko wybiega z pomieszczenia. Później widać już tylko było wydobywający się dym. Jeszcze tego samego dnia próbowano odnaleźć młodych podpalaczy, lecz ze strachu „zapadli się pod ziemię”. Dopiero w następnych dniach, z rodzicami, zgłosili się na przesłuchanie. Od razu przyznali się do wszystkiego i szczegółowo wyjaśnili jak było. Gdy weszli do pomieszczeń szatni, jeden z kolegów nasikał na podłogę, a drugi podpalił wiszące na wieszaku spodenki gimnastyczne. Gdy buchnął płomień, zdążył tylko odsunąć firanki, aby się nie zapaliły i szybko wybiegi z szatni. Dwaj uczniowie pierwszej klasy: 14 i 16-latek odpowiedzą przed sądem dla nieletnich. BGON

 
 
 
Życie Siedleckie
ul. Starowiejska 60, 08-110 Siedlce
tel. 025 632 79 77
e-mail: redakcja@zycie-siedleckie.com.pl
Redaktor Naczelny: Janusz Wojciech Kowalski
Garwolin
ul. Staszica 6
08-400 Garwolin
tel. 025 682 23 55
e-mail: garwolin@zycie-siedleckie.com.pl
Mińsk Mazowiecki
ul. Konstytucji 3 Maja 7/5
05-300 Mińsk Mazowiecki
tel. 025 759 56 42
e-mail: minsk@zycie-siedleckie.com.pl
Sokołów Podlaski/Węgrów
ul. Wokulskiego 1/5 B
08-300 Sokołów Podlaski
tel. 025 781 35 75
e-mail: sokolow@zycie-siedleckie.com.pl
 
  Design by SEDKOMP © 2008