|
Garwolin
|
|
Środa, 01. Lipiec 2009 09:25 |
 Na dwie rany na głowie założono 14 szwów Czy można wejść w nocy do cudzego mieszkania dotkliwie bijąc niewinnego człowieka? Czy można okładać pięściami w pałką kogoś, kto okazał się lepszy w sportowej walce? - Oni po prostu chcieli zabić, nie pobić. Gdybym był nieco słabszy fizycznie pewnie już by mnie nie było na tym świecie – mówi pan Dariusz. 49-letni mieszkaniec Garwolina nie tak wyobrażał sobie zakończenie obchodów Dni Garwolina. Wśród wielu imprez tegorocznego świętowania na Zarzeczu jedna odbyła się po raz pierwszy. Do zawodów w siłowaniu na rękę stanęło kilkudziesięciu mężczyzn. Swoich sił postanowił spróbować także pan Dariusz. Los skojarzył go w pierwszej rundzie z Piotrem. Obaj mężczyźni w podobnym wieku znali się już wcześniej. W pojedynku na wytrzymałość bicepsu lepszy okazał się pan Dariusz. - Po walce zmierzył mnie dokładnie wzrokiem – opowiada pan Dariusz. Mężczyzna ostatecznie zajął trzecie miejsce w turnieju. Cieszył się z otrzymanych upominków. Niedługo po sportowych emocjach rozpoczął się koncert zespołu T-Love. – Podczas jego trwania podbiegał do mnie Piotr z wystawionymi pięściami. Za drugim razem odepchnąłem go w obronie. On upadł – relacjonuje. Chwilę później pojawił się kolega Piotra. Z piwem w ręku odgrażał się, że pan Dariusz pożałuje swojego zachowania.
Po godz. 22 pan Dariusz z żoną postanowili wracać do domu. – Kiedy byliśmy niedaleko naszego bloku mąż stwierdził, że przed klatką stoi ten sam kolega Piotra, co na Zarzeczu. Pomyślałam, że to niemożliwe – mówi pani Barbara. Po chwili okazało się, że pan Dariusz miał rację. Kiedy kompan sportowego przeciwnika zobaczył wracające małżeństwo krzyknął: „Tu jest”. Momentalnie z klatki wypadło czterech rosłych mężczyzn, w tym Piotr. Pan Dariusz wiedział, że nie da rady piątce mężczyzn, zaczął więc uciekać w stronę pobliskiej szkoły. Po kilkudziesięciu metrach pana Dariusza dopadła szajka. – Zaczęli mnie okładać pięściami. Zaraz później dostałem uderzenie batonem (rodzaj pałki – przyp. red) z metalową końcówką w głowę. To mnie zamroczyło. Dalej okładając mnie pięściami Piotr kazał całować sobie buty – mówi pan Dariusz. Z ust napastników miały padać sformułowania o „zabiciu skur...”. Całemu zajściu przyglądała się pani Barbara. W nerwach nie mogła dodzwonić się na policję. – Pobiegłam do domu po kluczyki od samochodu, żeby czym prędzej zawieść męża do szpitala – mówi. – Wtedy zobaczyłam wyważone drzwi u sąsiadów z naprzeciwka – dodaje. Jak się okazało sprawcy, którzy przyszli „wymierzyć sprawiedliwość” nie do końca wiedzieli, gdzie szukać pana Dariusza. Pomylili mieszkania. Z impetem wyważyli drzwi do rodziny, która ze sprawą nie miała nic wspólnego. Ze snu wyrwali młode małżeństwo, okładając niewinnego mężczyznę. Obok niewyobrażalnemu aktowi bandytyzmu przyglądała się żona z miesięcznym dzieckiem na rękach. Sprawcy dopiero po kilku minutach zorientowali się, że bita osoba to nie ta, której szukają. Pani Barbara z mocno krwawiącym mężem pojechała do szpitala. W międzyczasie zadzwoniła po syna, aby ten przyjechał do placówki przy ul. Lubelskiej. – Kiedy weszliśmy na izbę przyjęć nie mogłam uwierzyć. Czterej sprawcy (piąty odłączył się od grupy – przyp. red) czekali na udzielenie pomocy. Chcieli pewnie zrobić sobie obdukcję – przyznaje pani Barbara. Więcej w ŻS 3 lipca. |
|
Zmieniony ( Czwartek, 02. Lipiec 2009 15:27 )
|
|
W powiatach
Wydarzyło się
Litewski wirażkaNa drodze nr 19, w miejscowości Woźniki, kierowca opla vectry wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Uwięzionego w samochodzie Litwina uwolnili strażacy. Musieli do tego użyć narzędzi hydraulicznych. Nieostrożny kierowca nie odniósł poważniejszych obrażeń. Policja podała, że straty to 8 tysięcy złotych. Ale nie wiemy czy to cena zniszczonych elementów samochodów, czy - wybitych złotych zębów kierowcy, czy koszt renowacji drzewa, o ile było ono pomnikiem przyrody. Łosice Dwóch po czterdziestcePolicjanci zatrzymali dwóch nietrzeźwych kierowców. Na ulicy Targowej w ręce stróżów prawa "wpadł" 42-letni Krzysztof G. Prowadził Volkswagena Golfa z ponad 2 promilami. Na ulicy Piłsudskiego - sytuacja niemal identyczna. Kierowca forda, pijany Mirosław P., też 42-letni, miał również 2 promile. Gmina Platerów Dziadek ma sąd gdzieśPomimo, że sąd wydał mu zakaz siadania na rower - nie wziął sobie tego do serca. Mowa o 77-letnim Piotrze O. Jak gdyby nigdy nic, pedałował po Czuchowie. Starszy pan, tradycyjnie był pijany. Miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Gmina Huszlew Znalezione zwłokiW Mostowie policjanci znaleźli zwłoki 56-letniego mężczyzny. Jak udało się ustalić, denat to Jan Z. Policja jednak nie wie gdzie mieszkał, czy ktoś go szukał, ile czasu leżał martwy. Trwa dochodzenie w sprawie okoliczności jego śmierci. |
Dobre Wypadek na pełnym gazie 13 marca w samo południe w Dobrem kierujący oplem omega wyprzedził opla vectrę, a następnie stracił panowanie nad pojazdem i zjechał do przydrożnego rowu, dachując i zatrzymując się na przydrożnej reklamie. Dwóch poszkodowanych mężczyzn przewieziono do szpitala w Mińsku. Jeden z nich doznał urazu głowy, kończyn oraz miednicy. Miał blisko trzy promile w wydychanym powietrzu. Stan drugiego mężczyzny, przewiezionego do szpitala w stanie nieprzytomności, określono jako ciężki. Jego krew pobrano do zbadania. Mińsk Mazowiecki Pobił, bo tak mu się chciało Był 9 marca, godz. 14.20. Dwoje uczniów w wieku 14 i 17 lat wracało ze szkoły. Wtem w parku miejskim zaatakował ich młody mężczyzna. Bił pięściami po głowie i kopał po ciele, przewracając jednego z nich na ziemię, a następnie uciekł w kierunku ul. Budowlanej. Sprawca był najprawdopodobniej pijany, czuć było od niego alkohol. Dzięki szybkiej reakcji policji schwytano napastnika. Okazał się nim 20-letni mieszkaniec Mińska Damian L. Dobrze znany policji. Przyznał się do zarzucanego przestępstwa. Teraz za swój czyn może ponieść karę nawet do dwóch lat więzienia. Sulejówek Pójdzie siedzieć za seicento Co jak co, ale fiat seicento nie należy do najdroższych aut, które jeżdżą po naszych drogach. Mimo to, we wtorek 9 marca pokusił się na nie złodziej. Ukradł auto, które było zaparkowane na parkingu przy ul. Bema. Właściciel ocenił stratę na trzy tys. zł. Sprawą zajęli się kryminalni z Mińska. Już po kilku godzinach namierzyli podejrzewanego mężczyznę. Zatrzymany to mieszkaniec Sulejówka Adrian B. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia. |
|