|
W pierwszy dzień ferii, w siedzibie siedleckiego Caritas, z najmłodszymi spotkał się sam Krzysztof "Diablo" Włodarczyk. Do dzieci przyjechali też pracownicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, siedleckiego oddziału Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego oraz policjanci z Siedlec i Parczewa. A wszystko to dlatego, że, jak głosi hasło jedno z haseł: "Razem bezpieczniej". Były mistrz świata w boksie odpowiedział na wszystkie pytania dzieci. Można było podziwiać jego pas interkontynentalnego mistrza świata, zdobyty w walce w 2001 roku. Włodarczyk, to wspaniały sportowiec , ale tez i człowiek. Choć - w życiu układało mu się różnie. Bez skrępowania opowiadał o problemach, jakie kiedyś mieli z nim najbliżsi. - Rodzice często musieli się za mnie porządnie wstydzić - mówił. - Wszędzie było mnie pełno, można powiedzieć, że miałem lekkie ADHD. Zdarzało się, że kradłem pieniądze babci, cioci, tacie, mamie… Kiedyś pobiłem brata tak, że cztery tygodnie leżał w szpitalu.
Dziś - mistrz To był ostatni raz, kiedy dał się sprowokować słabszemu od siebie. Dziś wie, że prawdziwe zwycięstwo można odnieść tylko dzięki opanowaniu i … ciężkiej pracy. Z łobuziaka, jakim był Diablo, wyrósł porządny człowiek. Wszystko za sprawą boksu. - Na treningi zapisał mnie tata, żebym mógł gdzieś zużyć nadmiar energii. To tam nauczyłem się, że ciągle trzeba starać się, by być lepszym. Że wcale nie chcę być chuliganem, a… kimś kto robi to, co kocha. I tak boksuję już 15 lat - wspominał. Więcej w "Życiu Siedleckim" z dnia 5 lutego
|