|
Łosice
|
Łosice
|
|
Czwartek, 04. Marzec 2010 12:22 |
|
Zator lodowy, który powstał na Bugu ciągnie się od Mężenina do mostu kolejowego we Franołowie. Ma 18 kilometrów długości i spowodował podniesienie poziomu wody. Podtopione zostały budynki gospodarcze, pola i sady. Łosickie starostwo informuje, że choć nie ma zagrożenia dla siedzib ludzkich to rozlewiska na rzece Sarence grożą podmyciem nasypu linii kolejowej z Siedlec do Siemianówki. Woda cofnęła się z podtopionego ośrodka wypoczynkowego „Urocza” w Serpelicach. Na terenie należącym do tamtejszego klasztoru woda wystąpiła z rowów melioracyjnych, ale sam klasztor oraz budynki mieszkalne w Serpelicach są położone wyżej i nie grozi im zalanie. AF Więcej w ŻS 5 marca |
|
Zmieniony ( Czwartek, 04. Marzec 2010 12:23 )
|
|
|
Łosice
|
|
Czwartek, 04. Marzec 2010 12:21 |
|
Na zjeździe łosickiego PCK wybrano nowe władze. Prezesem została Grażyna Kasprowicz. Polski Czerwony Krzyż od chwili powołania w powiecie łosickim prowadzi szeroką działalność mającą nieść pomoc ludziom znajdującym się w bardzo trudnej sytuacji materialnej, chorym i niepełnosprawnym. Na ostatnim zjeździe sprawozdawczo-wyborczym łosickiego PCK wybrano nowe władze. Prezesem została Grażyna Kasprowicz - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łosicach i zarazem wiceprzewodnicząca Rady Powiatu. Wiceprezesem wybrano Waldemara Łukaszuka, dotychczasowego prezesa zarządu rejonowego i Sławomir Zaniuk, komendant powiatowy PSP. Członkami zarządu zostali wybrani: Bogdan Antosiuk, Jerzy Kostecki, Elżbieta Kozioł, Danuta Gazdowska i Danuta Wróbel. AF Więcej w ŻS 5 marca |
|
Zmieniony ( Czwartek, 04. Marzec 2010 12:22 )
|
|
Łosice
|
|
Czwartek, 25. Luty 2010 11:38 |
Posiadłość w Liwkach Szlacheckich miała służyć celom charytatywnym. Tymczasem została sprzedana za bezcen prywatnej osobie. W 2003 r. dwie siostry Halina Trzcińska i Helena Gozdek, podarowały Caritas Archidiecezji Warszawskiej na cele charytatywne swą rodzinną posiadłość - prawie siedem tysięcy metrów kwadratowych ziemi z domem we wsi Liwki Szlacheckie gmina Huszlew. Obie siostry nie żyją już od kilku lat. - Mama chciała, żeby w tym domu powstał jakiś ośrodek, np. dla samotnych matek. Jednak nie trafił on do rąk tych, dla których był przeznaczony – mówi Katarzyna Michaeli, córka Heleny Gozdek. W 2006 roku posesja została sprzedana prywatnej osobie. Na podstawie aktu notarialnego, nieruchomość przeszła w ręce Barbary Czarnockiej, wicedyrektor warszawskiej Caritas i jej męża. Pod aktem sprzedaży podarowanej posiadłości podpisał się ówczesny dyrektor organizacji, ksiądz Mirosław Jaworski. 6600 metrów kwadratowych i dom, który miał służyć potrzebującym, wicedyrektor Caritas kupiła za 10 tys. zł. To ok. półtorej złotówki za metr kwadratowy. AF Więcej w ŻS 26 lutego |
|
Zmieniony ( Czwartek, 25. Luty 2010 11:39 )
|
|
|
Łosice
|
|
Czwartek, 25. Luty 2010 11:37 |
|
Ponad osiemdziesiąt osób wzięło udział w VII Otwartym Biegu Narciarskim „Serpel 2010”, który odbył się w Serpelicach nad Bugiem. Impreza cieszyła się rekordowym zainteresowaniem zawodników. Bieg organizują: Stowarzyszenie Przyjaciół Serpelic, Urząd Gminy w Sarnakach, Fundacja Dzieci Poszkodowanych w Wypadkach Drogowych w Siedlcach i Szkoła Podstawowa w Serpelicach. Podlasie to nizinny, płaski teren, jednak nawet tu są miejsca, gdzie można realizować narciarskie pasje. Jednym z nich są Serpelice. Już po raz siódmy w tej malowniczo położonej wsi, rozciągającej się nad brzegiem rozlewającego się Bugu, w otoczeniu lasów, na terenie Parku Krajobrazowego „Podlaski Przełom Bugu” odbył się Otwarty Bieg Narciarski Serpel 2010. Tradycja biegów narciarskich na Podlasiu zapoczątkowana została jeszcze w latach 70. biegami radziwiłowskimi. Kiedy jednak kolejne zimy były bez dostatecznej ilości śniegu, zaprzestano ich organizacji. Teraz postanowiono przywrócić tradycję tego typu imprez. Na ich miejsce wybrano tereny nadbużańskie. – Chcemy promować Serpelice również jako miejsce zimowego wypoczynku. Przyjęliśmy nie tyle sportową, co rekreacyjną formułę spotkania. Zimą brakuje tu takich imprez – mówi prezes Towarzystwa Przyjaciół Serpelic Stanisław Arasymowicz z Białej Podlaskiej. Szef Towarzystwa nie ukrywał satysfakcji z rekordowego zainteresowania imprezą oraz z tego, że Serpel zdobywa popularność nie tylko w Białej Podlaskiej, ale i w Siedlcach, skąd pochodziło wielu uczestników. AF Więcej w ŻS 26 lutego |
|
Zmieniony ( Czwartek, 25. Luty 2010 11:38 )
|
|
Łosice
|
|
Środa, 17. Luty 2010 16:52 |
|
W kanadyjskim Vancouver trwają XXI Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Wśród reprezentantów Polski w łyżwiarstwie figurowym jest Joanna Sulej z Kolonii Klimczyce w gminie Sarnaki z partnerem Mateuszem Chruścińskim.
To znaczące wydarzenie w karierze młodej zawodniczki. Asia Sulej obecnie reprezentuje klub Unia Oświęcim. - 16 września 1989 r. w Łosicach przyszła na świat malutka dziewczynka Asia - rozpoczyna rozmowę o naszej olimpijce Anna Jurzyk, ciocia Asi, mieszkanka Sarnak. - Pierwsze lata swego dzieciństwa, wraz z rodzicami i starszym rodzeństwem, Olą i Michałem, spędziła w pięknym kasztelu stojącym nieopodal drogi w Kolonii Klimczyce. Zimą, jak wszystkie dzieci, jeździła na sankach, lepiła bałwany. Zalane wodą, zamarznięte łąki kusiły do ślizgania się po lodzie. Wówczas mama założyła jej na nogi łyżwy. Pierwsze niezdarne kroki, pierwsza niezdarna jazda i …. skończyły się „takie” zimy. Naukę w szkole podstawowej Asia rozpoczęła już w Warszawie. Los sprawił, że było dla niej miejsce tylko w klasie sportowej. Musiała wybrać jakąś dyscyplinę sportu. Filigranowa, delikatna sylwetka predysponowała ją raczej do uprawiania gimnastyki lub akrobatyki sportowej. Asia od niechcenia stwierdziła, że będzie jeździła na łyżwach. Miała 7 lat, gdy rozpoczęła treningi na warszawskim Towarze. Po dwóch miesiącach w eliminacjach do Mistrzostw Polski w łyżwiarstwie figurowym dzieci była piąta. Zdaniem trenerów i sędziów, w łyżwiarstwie figurowym pojawił się nowy talent. Przez 9 lat trenowała pod okiem najlepszych trenerów w warszawskim klubie Marymont i w Petersburgu. Zdobyła wiele tytułów mistrzowskich jako solistka. Swoje rywalki z zawodów dla dzieci zostawiła daleko w tyle. AF Więcej w ŻS 19 lutego |
|
Zmieniony ( Środa, 17. Luty 2010 16:54 )
|
|
|
|
|
<< Początek < Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Następna > Ostatnie >>
|
|
Strona 1 z 21 |
|
W powiatach
Wydarzyło się
Pijany, więc wymyślił napad W czwartek 18 lutego dyżurny policji odebrał zgłoszenie, że na trasie Kupientyn – Sokołów Podlaski kierowca cinquecento został zaatakowany przez grupę mężczyzn, którzy chcą odebrać mu samochód w zamian za długi. Dyżurny, zanim zdążył wysłać patrol policji na miejsce wezwania, odebrał kolejne zgłoszenie. Tym razem dzwonił mężczyzna, który poinformował, że wspólnie z kolegami zatrzymali pijanego kierowcę. Patrol drogówki, który dotarł na miejsce zastał trzy samochody: dwa mercedesy vito oraz fiata cc. Przy autach stały trzy osoby. Młoda kobieta oświadczyła, że ona kierowała pojazdem. Pozostali mężczyźni, którzy byli pijani, według niej byli tylko pasażerami. Kobieta nie miała prawa jazdy. Inaczej przebieg zdarzenia relacjonowali kierowcy i pasażerowie mercedesów. Okazało się, że jadąc w kierunku Sokołowa Podlaskiego zauważyli jadącego przed nimi wężykiem fiata cc. Próbowali go wyprzedzić. Kiedy się to udało, kierowca jednego z mercedesów zadzwonił do jadącego z tyłu kolegi. Uzgodnili, że zatrzymają pijanego kierowcę. Tak też zrobili. Kierowcy mercedesów oraz ich pasażerowie wyraźnie widzieli, kto siedział za kierownicą fiata. Był to mężczyzna w okularach. Na pewno nie była to kobieta, jak twierdzili jadący cinquecento. Okazało się, że mężczyzna który w rzeczywistości siedział za kółkiem, miał w organizmie 1,4 promila alkoholu. Policjanci nie mogli jednak zatrzymać mu prawa jazdy. Stracił je bowiem w lipcu 2009 roku - za kierowanie w stanie nietrzeźwym. BGON
|
|
PRÓCHENKI, GMINA OLSZANKA |
Strażak został ranny W tej miejscowości wybuchł pożar obory, należącej do Stanisława S. Zapaliło się siano na poddaszu. W akcji ratowniczo-gaśniczej brały udział trzy zastępy straży pożarnej. W czasie działań, ratownik z OSP Olszanka wpadł w niezabezpieczony otwór, służący do zsypywania zboża. Po udzieleniu pierwszej pomocy na miejscu, mężczyzna został przewieziony do Szpitala Powiatowego w Łosicach. Lekarze musieli zszywać mu rany. W pożarze spaliło się zgromadzone siano i część konstrukcji dachu. Straty oszacowano na ok. 5 tys. zł. Uratowane mienie warte jest ok. 100 tys. zł. Prawdopodobną przyczyną pożaru był zwarcie w instalacji elektrycznej. AF
|
|
WOJEWÓDKI GÓRNE, GMINA BIELANY |
Quadem w drzewo W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia policja została powiadomiona o wypadku quada w tej miejscowości. Kierowca stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo. Przed przyjazdem funkcjonariuszy, kierujący quadem został zabrany przez karekę pogotowia do szpitala. Policjanci zastali tylko pojazd stojący na poboczu. Miał połamany błotnik, uszkodzony układ kierowniczy, siedzenia oraz zniszczoną deskę rozdzielczą. Jak ustalono, kierującym był 35-letni mieszkaniec gminy Bielany. Zanim wsiadł na quada, wypił kilka piw. Odniósł na tyle poważne obrażenia, że trafił do szpitala wojewódzkiego w Siedlcach. BGON
|
|
WIESKA, GMINA JABŁONNA LACKA |
Wpadł na kradzieży prądu Policjanci z posterunku w Jabłonnie Lackiej podczas kontroli posesji w Wiesce zauważyli podejrzanie wyglądające przyłącze energii elektrycznej. Zrobione było ze zwykłego przewodu elektrycznego i prowadziło od słupa do budynku. W jego wnętrzu rozprowadzono instalację elektryczną. W kilku miejsca znajdowały się prymitywne urządzenia grzewcze. Przy jednym z nich, stała otwarta butelka z benzyną. Pogotowie energetyczne, odłączyło nielegalne przyłącze, zagrażające bezpieczeństwu, osób przebywających w domu. Właściciel posesji, 38-letni mężczyzna poniesie odpowiedzialność. Za kradzież energii elektrycznej grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. BGON
|
Szkolni podpalacze Policjanci zostali powiadomieni o pożarze w sokołowskim gimnazjum. Spalił się drewniany wieszak i ławka. Odnowienia wymagały również okopcone ściany szatni. Dzięki szkolnemu monitoringowi bardzo szybko odszukano sprawców. Kamera zarejestrowała, jak dwóch uczniów szkoły wchodzi do szatni i po 12 minutach szybko wybiega z pomieszczenia. Później widać już tylko było wydobywający się dym. Jeszcze tego samego dnia próbowano odnaleźć młodych podpalaczy, lecz ze strachu „zapadli się pod ziemię”. Dopiero w następnych dniach, z rodzicami, zgłosili się na przesłuchanie. Od razu przyznali się do wszystkiego i szczegółowo wyjaśnili jak było. Gdy weszli do pomieszczeń szatni, jeden z kolegów nasikał na podłogę, a drugi podpalił wiszące na wieszaku spodenki gimnastyczne. Gdy buchnął płomień, zdążył tylko odsunąć firanki, aby się nie zapaliły i szybko wybiegi z szatni. Dwaj uczniowie pierwszej klasy: 14 i 16-latek odpowiedzą przed sądem dla nieletnich. BGON
|
|