|
Wydarzenia
|
|
Środa, 03. Luty 2010 13:05 |
|
Być może mijamy ich na ulicy, w kolejce do lekarza. Starzy, zmęczeni, schorowani. Została ich garstka. Więźniowie hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Wśród nich - pan Antoni Świderski z Siedlec.
Upalne lato 1943 roku. Na Łapiguzie- stacji kolejowej w Łukowie- pracuje 21-letni Antoni. Naprawia tory, wymienia szyny i podkłady. Do jego domu w Świdrach pod Łukowem przychodzi gestapo. Ktoś zdradził. W trakcie przesłuchania podał imię i nazwisko Antoniego Świderskiego, podejrzanego o przynależność do AK. Antoni ma niewiele czasu. Żegna się z najbliższymi. Ostatnie spojrzenia, słowa pełne miłości. W pośpiechu matka błogosławi go, wciskając medalik Matki Boskiej z Niepokalanowa. Zaczyna się seria przesłuchań. Przewożą go do więzienia na Zamku w Lublinie. Ma podać nazwiska, dużo nazwisk, jak najwięcej nazwisk wrogów Rzeszy. Bicie, poniżanie i ciągłe grożenie śmiercią. Nie wydał nikogo. Został zesłany do Auschwitz. Numer 155708 -Do Oświęcimia jechaliśmy dwie doby - opowiada. -W wagonie towarowym ponad trzydzieści osób. Bez jedzenia, bez picia. Brakowało powietrza, straszny smród, bo załatwiać się można było tylko na miejscu. Samą jazdą chcieli nas wykończyć. o przyjeździe do obozu i otworzeniu wagonów ludzie mdleli od nadmiaru świeżego powietrza. Ogolili mu głowę. Pozbawili imienia i nazwiska. Na ręku wytatuowali numer: 155708. Ale i tak miał dużo szczęścia. W Oświęcimiu spędził niecałe trzy miesiące. -W baraku spało nas dziesięciu, na kawałku podłogi -wspomina. - Dawali nam kawę, trochę chleba, czasem zupę, nie wiadomo, co w niej było. Rano i wieczorem zwoływali na apel, na którym wszystkich liczono. Pamiętam ciemny, gryzący dym. Był wszędzie, cuchnący, trudny do zniesienia. Spowijał cały obóz. Wiedzieliśmy, że obok nas palą tysiące ludzi. I że ten dym, to właśnie z ich ciał. W Oświęcimiu nie pracowaliśmy. Czekaliśmy z kolegami na to, co z nami zrobią. Pod koniec trzeciego miesiąca przyszli po nas. Myślałem, że to koniec, że idziemy na śmierć. Więcej w "Życiu Siedleckim" z dnia 5 lutego
|
|
Zmieniony ( Środa, 03. Luty 2010 13:09 )
|
|
Wydarzyło się
Litewski wirażkaNa drodze nr 19, w miejscowości Woźniki, kierowca opla vectry wpadł w poślizg i uderzył w drzewo. Uwięzionego w samochodzie Litwina uwolnili strażacy. Musieli do tego użyć narzędzi hydraulicznych. Nieostrożny kierowca nie odniósł poważniejszych obrażeń. Policja podała, że straty to 8 tysięcy złotych. Ale nie wiemy czy to cena zniszczonych elementów samochodów, czy - wybitych złotych zębów kierowcy, czy koszt renowacji drzewa, o ile było ono pomnikiem przyrody. Łosice Dwóch po czterdziestcePolicjanci zatrzymali dwóch nietrzeźwych kierowców. Na ulicy Targowej w ręce stróżów prawa "wpadł" 42-letni Krzysztof G. Prowadził Volkswagena Golfa z ponad 2 promilami. Na ulicy Piłsudskiego - sytuacja niemal identyczna. Kierowca forda, pijany Mirosław P., też 42-letni, miał również 2 promile. Gmina Platerów Dziadek ma sąd gdzieśPomimo, że sąd wydał mu zakaz siadania na rower - nie wziął sobie tego do serca. Mowa o 77-letnim Piotrze O. Jak gdyby nigdy nic, pedałował po Czuchowie. Starszy pan, tradycyjnie był pijany. Miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Gmina Huszlew Znalezione zwłokiW Mostowie policjanci znaleźli zwłoki 56-letniego mężczyzny. Jak udało się ustalić, denat to Jan Z. Policja jednak nie wie gdzie mieszkał, czy ktoś go szukał, ile czasu leżał martwy. Trwa dochodzenie w sprawie okoliczności jego śmierci. |
Dobre Wypadek na pełnym gazie 13 marca w samo południe w Dobrem kierujący oplem omega wyprzedził opla vectrę, a następnie stracił panowanie nad pojazdem i zjechał do przydrożnego rowu, dachując i zatrzymując się na przydrożnej reklamie. Dwóch poszkodowanych mężczyzn przewieziono do szpitala w Mińsku. Jeden z nich doznał urazu głowy, kończyn oraz miednicy. Miał blisko trzy promile w wydychanym powietrzu. Stan drugiego mężczyzny, przewiezionego do szpitala w stanie nieprzytomności, określono jako ciężki. Jego krew pobrano do zbadania. Mińsk Mazowiecki Pobił, bo tak mu się chciało Był 9 marca, godz. 14.20. Dwoje uczniów w wieku 14 i 17 lat wracało ze szkoły. Wtem w parku miejskim zaatakował ich młody mężczyzna. Bił pięściami po głowie i kopał po ciele, przewracając jednego z nich na ziemię, a następnie uciekł w kierunku ul. Budowlanej. Sprawca był najprawdopodobniej pijany, czuć było od niego alkohol. Dzięki szybkiej reakcji policji schwytano napastnika. Okazał się nim 20-letni mieszkaniec Mińska Damian L. Dobrze znany policji. Przyznał się do zarzucanego przestępstwa. Teraz za swój czyn może ponieść karę nawet do dwóch lat więzienia. Sulejówek Pójdzie siedzieć za seicento Co jak co, ale fiat seicento nie należy do najdroższych aut, które jeżdżą po naszych drogach. Mimo to, we wtorek 9 marca pokusił się na nie złodziej. Ukradł auto, które było zaparkowane na parkingu przy ul. Bema. Właściciel ocenił stratę na trzy tys. zł. Sprawą zajęli się kryminalni z Mińska. Już po kilku godzinach namierzyli podejrzewanego mężczyznę. Zatrzymany to mieszkaniec Sulejówka Adrian B. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia. |
|